Po dwukrotnym wyjeździe w Bieszczady, we wrześniu 2006r. wybraliśmy się tym razem w Bieszczady Wschodnie, czyli na Ukrainę. Tereny te są dość rzadko uczęszczane przez turystów. W ciągu trzech dni, tylko raz widzieliśmy trzech turystów na szczycie Pikuj i to tylko przez lornetkę. Zanim sami weszliśmy, już ich niestety nie było. W ostatnim dniu wyprawy, mijaliśmy trzech cyklistów z polską flagą. Kto sobie ceni ciszę i odludzie, temu polecam Ukrainę.

Zdjęcia w powiększeniu